Artykuł sponsorowany

Dlaczego elewacje na Śląsku brudzą się szybciej i kiedy mycie staje się konieczne

Dlaczego elewacje na Śląsku brudzą się szybciej i kiedy mycie staje się konieczne

Świeżo położony tynk elewacyjny nadaje każdemu budynkowi estetyczny i niezwykle schludny wygląd. W śląskich warunkach klimatycznych ten pierwotny urok niestety dość szybko gaśnie pod grubą warstwą lokalnych zanieczyszczeń powietrza. Gęsty smog oraz wszechobecny pył napływający z pobliskich okręgów przemysłowych potrafią osadzić się na jasnych ścianach w zaledwie kilka miesięcy. Problem ten dotyczy w równym stopniu nowoczesnych domów jednorodzinnych, biurowców oraz obiektów użyteczności publicznej w okolicach Cieszyna, Skoczowa czy Ustronia. Właściciele nieruchomości często ze zdziwieniem obserwują, jak szybko ich niedawno odnowione ściany tracą blask, przyjmując szary, matowy odcień.

Dlaczego zanieczyszczenia tak trwale zmieniają wygląd elewacji?

Zewnętrzne przegrody budynków pokryte porowatym tynkiem strukturalnym brudzą się znacznie szybciej niż idealnie gładkie powierzchnie. Mikrostruktura nowoczesnych tynków łatwo pochłania mikroskopijny pył oraz sadzę, co w praktyce uniemożliwia samooczyszczanie ścian pod wpływem naturalnych opadów deszczu. Problem ten narasta szczególnie mocno w strefach trwale zacienionych, na przykład na północnych elewacjach budynku, gdzie brak bezpośredniego nasłonecznienia sprzyja dłuższemu utrzymywaniu się wilgoci. Skroplona woda mieszająca się z drobnymi zanieczyszczeniami tworzy lepką maź, która stopniowo wnika w mikropory materiału.

Wizualne efekty tego postępującego procesu to przede wszystkim powolne szarzenie oraz ogólne ciemnienie całych połaci budynku. W miejscach trwale osłoniętych przed zacinającym deszczem, pod obróbkami blacharskimi oraz w okolicach parapetów, spływająca woda tworzy ciemne zacieki z twardym, zaschniętym nalotem. Takie lokalne przebarwienia pojawiają się najczęściej tam, gdzie nagromadzony kurz systematycznie łączy się z poranną rosą. Powstają w ten sposób niezwykle trudne do usunięcia, podłużne smugi.

Trzeba przy tym wyraźnie odróżnić zwykły letni kurz od specyficznych osadów pojawiających się na ścianach po zakończeniu sezonu grzewczego. Zimowy osad emisyjny wnika w tynk o wiele głębiej niż pyłki roślinne ze względu na wysoką zawartość tłustej sadzy powstającej w wyniku spalania węgla. Wiosenne deszcze zazwyczaj nie radzą sobie ze zmyciem takich zabrudzeń. Zamiast tego jedynie rozmazują je na jeszcze większej powierzchni, co potęguje ogólne wrażenie zaniedbania.

Kiedy usuwanie osadów z tynku staje się koniecznością?

Profesjonalne mycie elewacji na Śląsku stanowi trafną odpowiedź na narastające zabrudzenia wynikające ze smogu i wzmożonego zapylenia przemysłowego. Firma CleanMax Dorota Kożdoń z Łączki zajmuje się bezpiecznym usuwaniem tego typu osadów, wykorzystując do tego certyfikowany sprzęt myjący. Zastosowanie nowoczesnych urządzeń ciśnieniowych oraz w pełni ekologicznych środków czyszczących pozwala skutecznie usunąć trudny, tłusty nalot. Odpowiednio wdrożone procedury sprzątające przywracają ścianom pierwotną estetykę bez jakiegokolwiek ryzyka uszkodzenia delikatnej warstwy tynku.

Ostateczna częstotliwość usuwania zabrudzeń zależy w głównej mierze od ekspozycji budynku na ruch uliczny oraz specyfiki otoczenia przemysłowego. Domy usytuowane bezpośrednio przy ruchliwych szlakach komunikacyjnych wymagają czyszczenia co roku. Z kolei obiekty ukryte w zaciszu, z dala od głównych dróg, zachowują akceptowalny wygląd nawet przez dwa lub trzy lata. Decyzja o wezwaniu ekipy sprzątającej nie powinna zatem wynikać ze sztywnego kalendarza, lecz opierać się na faktycznym poziomie wizualnego zanieczyszczenia powierzchni.

Najbardziej sprzyjającym okresem na przeprowadzenie gruntownych prac porządkowych na zewnątrz budynku pozostaje wczesna wiosna. Wyższe temperatury powietrza umożliwiają bardzo szybkie schnięcie odświeżonych ścian, co skutecznie minimalizuje ryzyko powstawania wtórnych zacieków. Zaplanowanie czyszczenia w miesiącach wiosennych pozwala definitywnie pozbyć się zimowych osadów smolistych, zanim te na dobre zwiążą się z zewnętrzną powłoką elewacji pod wpływem silnego letniego słońca.

Regularna i wnikliwa ocena stanu technicznego zewnętrznych partii budynku pomaga we właściwym czasie wyłapać pierwsze wizualne oznaki degradacji powierzchni. Wczesne zaplanowanie mycia zapobiegawczego skutecznie chroni tynk przed głębokim wniknięciem szkodliwych osadów. Bierne czekanie na moment, w którym sadza i pył trwale zmienią pierwotny kolor budynku, znacznie utrudnia i wydłuża proces późniejszego czyszczenia. W specyficznych śląskich warunkach klimatycznych konsekwentna profilaktyka przedłuża żywotność całej elewacji i pozwala na co dzień cieszyć się estetycznym wyglądem posesji.